Buble ostatnich miesięcy

To jeden z pierwszych wpisów po mojej przerwie od blogowania,a ja od razu piszę Wam o bublach, na które trafiłam. No, ale co tu zrobić, jak chce się jak najszybciej pozbyć tych "bezużytecznych" dla mnie kosmetyków. A myślę, że i Wam może się przydać moja przestroga przed tymi nie zdającymi testu produktami.






Na pierwszy ogień daję eyeliner, który początkowo sprawiał wrażenie  porządnego i przede wszystkim trwałego linera do powiek w niedrogiej cenie, z dobrą końcówką i intensywnie czarnym tuszem. Niestety, pomimo tego, że eyeliner Essence Superfine pozwalał stworzyć piękną i precyzyjną kreskę na mojej powiece, nie spisał się dobrze,a nawet gorzej -spisał się tragicznie! Gdzieś po godzinie od namalowania kresek, "przeniosły" się one pod moje brwi i uwierzcie mi, że wyglądało to koszmarnie, a właśnie tak umalowałam się do pracy....
Zrażona tym produktem, dopiero po kilku tygodniach dałam mu jeszcze jedną szansę. Stwierdziłam, że jak użyję bazy pod cienie i dokładniej zmatowię całą powiekę, to może ten eyeliner jednak się sprawdzi.Niestety, zawiodłam się kolejny raz i znowu liner odbił mi się pod brwiami...
Dodam, że raczej nie mam problemu z odbijaniem się tuszy czy eyelinerów na powiekach. Tak, więc liner ten to dla mnie istny koszmar!





OCENA:

2/6



Kolejny nieudacznik należy do tej samej kategorii produktów, co poprzedni. Tym razem chodzi jednak o tusz do rzęs z firmy Pierre Rene "Volumator". Niestety świetna, duża szczoteczka produktu, która zapowiadała się genialnie, została tu połączona z moim zdaniem, dość słabym jakościowo tuszem. O ile na początku produkt radził sobie jako tako ( choć daleko mu było do ideału) , o tyle już po kilku tygodniach stosowania zmienił swoją konsystencję na taką, która koszmarnie zlepia rzęsy. W efekcie tego, maskara zamiast podkreślać rozczesane szczoteczką rzęsy, zaczęła je sklejać w tzw "pajączki".




OCENA:

2/6



Do bubli: tuszu i eyelinera, niestety muszę dołączyć produkt, który teoretycznie powinien je zmywać, a niestety tego nie czynił. Żel micelarny 3 w 1 Vis Plantis, bo o nim tu mowa to istny "rozmazywacz" makijażu, a nie zmywacz. Nie wiem co mnie podkusiło, że kupiłam jego pół litrowe opakowanie! Co gorsze podczas zakupów, namówiłam na niego (tylko inną wersję) również moją koleżankę, oczywiście ona, też nie polubiła się z tym produktem. Nie dość, że żel nie zmywał makijażu, tylko go rozmazywał to jeszcze po jego zastosowaniu lepiła mi się cała buzia.
Z pozytywnych aspektów mogę powiedzieć tyle, że nie podrażnił mojej skóry, a opakowanie miało wygodną pompkę.
Męczyłam ten żel przez jakiś czas, ale już straciłam cierpliwość, wyrzucam go do kosza!




OCENA:

2/6




Komentarze

  1. Ale buble no! Będę omijać z daleka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na szczęście nie znam tych produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę unikać tych produktów :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze, myślałam, że Vis Plantis to taka idealna firma ;) ten tusz to mega bubel strasznie posklejane rzęsy muszą być po nim. Wygląda masakrycznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. O Vis Plantis miałam najpierw podobne zdanie, ale okazało się że całkiem nieźle zmywa makijaż jeśli nie używa się go na waciku tylko w połączeniu z wodą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tusz i faktycznie jest dość słaby.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam ten sam eyeliner - tragedia do kwadratu.

    OdpowiedzUsuń
  8. miałam ten tusz Pierre Rene z Shiny, oddałam go siostrze nowego, nie użyłam go ani razu. niech się męczy :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten tusz mam chyba z Shinyboxa, ale jeszcze nie otworzyłam go.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze a ja kupiłam ten płyn micelarny Vis Plantis i aż sie boje teraz go użyć :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam na szczęście niczego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlatego nie lubię produktów np 3 w 1, ponieważ wtedy wcale nie służą Zapraszam do siebie : http://kobiecomania.blogspot.com/
    :*

    OdpowiedzUsuń
  13. No proszę, przydatny wpis, lepiej od razu wiedzieć, czego unikać:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam kiedyś tusz P.Rene, ale z silikonową szczoteczką i był ok. Ten już wizualnie odstrasza. Ale generalnie to nie sięgam po maskary tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Na pocieszenie powiem, że ZAINSPIROWANA Twoim mazakiem, tym drugim, kupiłam i ja, z Bell, i spisuje się całkiemm całkiem. Bo jak dotąd używałam tylko w żelu. A płyn- jak wyżej.

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam ten żel micelarny i mam takie same odczucia jak ty :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Niedawno też chciałam kupić ten żel, ale ostatecznie się nie zdecydowałam. Dobrze zrobiłam widzę!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten tusz wygląda nieciekawie, dzięki za ostrzeżenie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. O kurczę, to już wiem czego nie kupować :D
    https://xgetflowx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja również nie miałam tych produktów, ale będę je omijać ;)

    ______________________
    http://bit.ly/2d8Uj2a

    OdpowiedzUsuń
  21. Warto wiedzieć co omijać - dzięki za podpowiedzi!

    OdpowiedzUsuń
  22. Miałam styczność z kosmetykami Pierre Rene i Essence, jednak z tymi konkretnymi u Ciebie - nie. Ale chyba się cieszę. :D

    Poza tym świetny BLOG, koniecznie obserwuje i zapraszam do siebie.
    PS. U mnie mały konkurs... :)
    http://dastiinastyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Całe szczęście ale nic nie mialam z tych produktów :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. nie znam tych kosmetyków, teraz na pewno ich nie kupie :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Słyszałam właśnie że te tusze są kiepskie jakościowo.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty