Trzy ulubione produkty do zadań specjalnych - poparzenia słoneczne

Lato w pełni, urlopy i wakacje w pełni. Mój urlop zacznie się dopiero w połowie sierpnia, ale już dziś nabawiłam się oparzeń słonecznych po leniwym weekendzie...... Co roku ten sam problem- pierwsze opalanie mojej bladej skóry wygląda mniej, więcej tak:





(wiem, to nie wygląda najlepiej....)


Mój ratunek, który naprawdę działa:



Avene, balsam po opalaniu:



Świetnie łagodzi rozgrzaną słońcem skórę. Balsam bardzo dobrze nawilża i nie jest to efekt chwilowy. Używany często poprawia stan skóry, nawilża ją i pielęgnuje. Niestety w przypadku moich poparzeń słonecznych potrzebuję czegoś mocniejszego, a balsam Avene jest tylko dodatkiem. Dodam, że balsam ten używam codziennie, a nie tylko po opalaniu. Uważam, że jest to świetny produkt i postaram się w przyszłości poświęcić mu cały post.

Mój ulubiony produkt na oparzenia słoneczne :

Panthenol po opalaniu- emulsja 6% (pianka w aerozolu) 



Poszukując czegoś na uśnieżenie pieczenia i palenia poparzonej słońcem skóry trafiłam na Panthenol po opalaniu. Znalazłam go już kilka lat temu i używam do dziś. Pianka doskonale ochładza, uspokaja i przynosi ulgę rozgrzanej i poparzonej skórze. Jednak najważniejsze jej funkcje to przyśpieszenia gojenia i odnowienie uszkodzonej skóry. W kilku słowach antidotum na poparzenia słoneczne.  Jest to mój coroczny, letni "must have", który zawsze mam przy sobie podczas urlopu letniego. Lek i kosmetyk pielęgnacyjny w jednym.


Aloesowy żel na skórę " Aloe Lanzarote":





Nie pisałabym o nim gdyby mi, nie uratował podróży poślubnej  na Wyspach Kanaryjskich , a dokładniej na Lanzarote, skąd pochodzi ten specyfik. Dodam, że to właśnie tam rosną aloesy zwane "Aloe Vera", które tak dobrze są nam znane nie tylko jako rośliny ozdobne, ale przede wszystkim jako  dobroczynny składnik kosmetyków, czy soku aloesowego. Na Lanzarote aloesy rosną wszędzie ( sama zabrałam szczepkę jednego do domu i dziś mam z niej piękny kwiat doniczkowy i środek do pielęgnacji w jednym). Żel ten doskonale regeneruje poparzoną i podrażnioną słońcem skórę, ale nie tylko.  Świetnie łagodzi skórę po wszelkich ukąszeniach owadów czy depilacji.  Doskonale sprawdziłby się, także przy codziennej pielęgnacji, jednak w Polsce jest niemal niedostępny, a cena jego także nie jest tania. Produkt ten poradził sobie jednak z moją skórą poparzoną słońcem niemal z Sahary....i chwała mu za to. Ubolewam tylko, że już mi się kończy....

Do owej listy kosmetyków powinnam dodać jeszcze wodę termalną i mgiełki chłodzące, ale to jedynie chwilowe " uśmierzacze po kąpieli słonecznej".

Komentarze

  1. Też już zaliczyłam poparzenie słoneczne w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z całej trójki znam tylko panthenol - mnie słońce słabo bierze i raczej od razu na brązowo, ale mój facet rok w rok na dzień dobry spala się na wściekłego buraka. W tym roku ratowałam go balsamem sos z flos leku. Całkiem nieźle się sprawdził choć i tak skóra z niego zeszła.

    OdpowiedzUsuń
  3. pantenol znam i muszę zawsze go mieć na wszelki wypadek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie spray aloesowy Sun Ozon spisał się bardzo dobrze w te wakacje :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tak samo ale tylko pantenol mi znany

    OdpowiedzUsuń
  6. muszę kupić panthenol, pewnie przyda się na urlopie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzadko kiedy zdarzają mi się poparzenia słoneczne ale wtedy sięgam po panthenol ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Penthanol jest najlepszy :) i jestem ciekawa tego żelu będę szukać może na internecie gdzieś będzie do kupienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja po niedzieli wyglądam podobnie ;)
    również używam Panthenolu w spray'u jak dla mnie ideał na poprzenia! żel aloesowy też mi pomaga ale już troszkę mniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak uważam, aloes działa bardziej kojąco:)a Panthenol leczy:)

      Usuń
  10. Ja mimo jasnej karnacji opalam dość łatwo, nawet jeśli jestem czerwona, na drugi dzień już mam piękny brąz. Ale oczywiście uważam na siebie i stosuję filtry, bo bez nic nie raz już musiałam się ratować Panthenolem.

    OdpowiedzUsuń
  11. przydatny post, ja w ogóle się nie opalam ale czasami słońce i tak mnie trochę przypiecze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tych kosmetyków, zawsze uważam, żeby się nie poparzyć na słońcu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niby też, ale czasem niespodziewanie mnie przysmaży:)

      Usuń
  13. Ostatnio moja skóra podobnie wyglądała :p
    Nie znam tych produktów, ja ratuje się wszystkim co tylko mam w domu ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno dobra jest maślanka na poparzenia słoneczne:)

      Usuń
  14. Ja polecam Ziaja panthenol 10%. U mnie szybko przynosi ulgę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, postaram się zapamiętać:)

      Usuń
  15. szkoda ze dopiero teraz taki post bo mi akurat juz powoli schodzi ale nadal wygladam jak opalana na ruszcie :P

    OdpowiedzUsuń
  16. ale raczek ;) filtry wysokie proszę na przyszłość stosować!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja się zatem cieszę że tego typu problemów raczej nie posiadam - owszem opalam się na czerwień ale szybko przechodzi ona w brąz tylko szkoda że słońce tak bardzo wysusza skórę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja też przechodzi w brąz, ale zanim przejdzie jest niefajnie:)

      Usuń
  18. Panthenol stosowała moja mama właśnie po opalaniu i też była zadowolona, od siebie polecam balsam po opalaniu Soraya i Eveline (w tym roku widziałam w Biedronce) ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Panthenol stosowała moja mama właśnie po opalaniu i też była zadowolona, od siebie polecam balsam po opalaniu Soraya i Eveline (w tym roku widziałam w Biedronce) ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty